Latem 1920 roku Stefan Żeromski, przebywając w nadmorskim Orłowie, napisał wyjątkowy literacki szkic zatytułowany Sambor i Mestwin. Nie jest to typowa opowieść historyczna, choć przywołuje imiona dwóch średniowiecznych książąt. To raczej krótka proza poetycka, baśniowa, metaforyczna, rozgrywająca się wśród kaszubskich buków, których sylwetki i szmery liści stają się symboliczną sceną dla snucia refleksji o czasie, przemijaniu i braterstwie. W zaledwie kilku stronach Żeromski zawarł głęboki namysł nad historią, naturą i duchowym krajobrazem polskiego Pomorza.
Tekst ten autor zadedykował młodemu poecie, Leszkowi Serafinowiczowi, znanemu światu literackiemu jako Jan Lechoń. Dedykacja brzmiała: „Leszkowi Serafinowiczowi na pamiątkę Orłowa”, co potwierdza, że obaj spędzili tamte lato razem, być może dzieląc się myślami o literaturze, ojczyźnie i nadchodzącej przyszłości. Ta krótka dedykacja jest czymś więcej niż gestem przyjaźni – to znak pokoleniowego porozumienia, przekazania wrażliwości między dojrzałym pisarzem a młodym poetą nowej Polski.
Bohaterami utworu są tytułowi Sambor i Mestwin – personifikowane drzewa, stare buki, które symbolizują braci książąt, dzielących między sobą ziemię i los. Nie ma tu akcji w tradycyjnym sensie, jest za to subtelna kontemplacja natury i czasu, który przepływa nad lasem tak samo, jak nad ludzkimi dziejami. Bracia nie walczą ze sobą, ich obecność jest spokojna, majestatyczna, zakorzeniona. To nie opowieść o konflikcie, lecz o trwaniu, godności i tym, co zostaje, gdy milkną zgiełki historii.
Styl Żeromskiego w tym tekście jest wyjątkowo zmysłowy, melodyjny, poetycki. Wydaje się, że autor bardziej maluje niż pisze, farbami są tu słowa, światłem jest nostalgia, a ramą cisza kaszubskiego lasu. Sambor i Mestwin to literacki drobiazg, ale o wielkiej sile oddziaływania. Przypomina, że czasem wśród najprostszych form kryją się najgłębsze emocje i uniwersalne pytania.
Tekst utworu można przeczytać tutaj: Sambor i Mestwin
Komentarze
Prześlij komentarz